| Biblia vs filozofia |
|
|
Pod koniec 1962 r. pewien wykładowca filozofii na Uniwersytecie w Kolumbii Brytyjskiej /1/ wydał publiczne oświadczenie w którym zaatakował wiarę w Boga i w Biblię jako Słowo Boże. Kilku chrześcijańskich pastorów z Zachodniego Wybrzeża zaprotestowało przeciwko tym stwierdzeniom. W wyniku tego protestu zostali oni wezwani do publicznej dyskusji pod auspicjami Wydziału Filozofii Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej. Później, propozycja ta została wycofana lecz ponieważ wspomniani duchowni już ją przyjęli, poproszono ich o wygłoszenie przed zgromadzeniem uniwersyteckim dziesięciominutowych oświadczeń broniących ich chrześcijańskiej wiary. W spotkaniu tym które miało miejsce 25 stycznia 1963 r., wzięło udział około 600 studentów i pracowników wydziału. Jednym z mówców był mgr Derek Prince, wykładowca filozofii w King's College w Cambridge. Niniejsze opracowanie zawiera tekst jego mowy wygłoszonej na tym Uniwersytecie. Gdy biblijni sadyceusze wysunęli niesłuszny zarzut wobec Pism, Pan Jezus odpowiedział: "Czy nie dlatego błądzicie że nie znacie Pisma ani mocy Bożej"? Chrystus przytacza tu dwie główne przyczyny niezrozumienia chrześcijaństwa. Po pierwsze dlatego, że ludzie dokładnie nie wiedzą czego Bóg rzeczywiście naucza. Po drugie, że nie mają osobiście do czynienia z przejawami mocy Boga. Moja wypowiedź będzie przebiegała według następującego planu. Najpierw obiektywnie przedstawię pewne aspekty nauk biblijnych w odniesieniu do filozofii, a następnie odsłonię przed wami niewielki fragment tego co z własnego doświadczenia wiem na temat mocy Bożej. Biblia i filozofia
Potwierdzenie Biblii Na potwierdzenie ostatniego punktu, pokrótce opiszę niektóre moje przeżycia. Kształciłem się w Wielkiej Brytanii jako stypendysta Eton College i King's College /2/ w Cambridge. Przez 7 lat studiowałem filozofię uzyskując stopnie B.A. i M.A. /3/ otrzymując stanowisko wykładowcy (faktycznie profesurę) filozofii w King's College w Cambridge, które zajmowałem przez 10 lat. W swoich badaniach przede wszystkim zajmowałem się metodami formułowania definicji, stosowanymi zarówno przez greckich filozofów jak i przez współczesne systemy filozoficzne takie jak np. logiczny pozytywizm. W tym okresie całkowicie odwróciłem się od chrześcijaństwa, które traktowałem jako mniej lub bardziej nieszkodliwe zajęcie dla starszych pań. W 1949 roku doszedłem do wniosku, że moim obowiązkiem jako filozofa jest zbadanie Biblii, którą uważałem za pewien rodzaj systemu filozoficznego. Całkowicie odrzuciłem wszelkie teorie na temat Boskiego natchnienia i postanowiłem zbadać ją w taki sam sposób jak badałem każdą inną książkę: Przeczytać ją od początku do końca. Stwierdziłem jednakże, że jest to książka dziwnie trudna do zdefiniowania. Nie mogłem się zdecydować czy była to filozofia, poezja albo mitologia i nie potrafiłem znaleźć w niej żadnego wyraźnego posłania. Mniej więcej rok później, w roku 1941, przeżyłem nowe narodziny /4/. Miały one miejsce w środku nocy w wojskowych barakach. Moc Boża spłynęła na mnie z taką siłą, że przez dwie godziny lub nawet dłużej, leżałem rozciągnięty na podłodze. Nigdy dotąd nie słyszałem aby ktokolwiek przeżył coś podobnego. To doświadczenie wywołało w moim życiu kilka wyraźnych, natychmiastowych i dalekosiężnych zmian, z których wymienię tu pięć. Po pierwsze: Chrystus objawił mi się tak potężnie, że nigdy potem nie mogłem wątpić iż On żyje. Po drugie: Biblia natychmiast stała się dla mnie jasna i zrozumiała i nigdy więcej nie zwątpiłem w jej Boskie natchnienie. Po trzecie: natychmiast zostałem wyzwolony - bez żadnego wysiłku z mojej strony - z silnego, nałogowego pociągu do whisky i z notorycznego miotania bluźnierstwami i przekleństwami. Po czwarte: chociaż do tamtej pory nigdy się nie modliłem, modlitwa i duchowa łączność z Bogiem stały się odtąd dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Po piąte: natychmiast i radykalnie zmieniły się moje główne pragnienia, motywy i życiowe cele, w wyniku czego, cały bieg mego życia odmienił się w ten sposób, że pociągnął za sobą wiele ważnych materialnych i osobistych ofiar z mojej strony. Miesiąc później, w tym samym baraku po raz pierwszy przeżyłem to, co Biblia opisuje jako mówienie "nieznanym językiem" /5/. Do tej pory pamiętam mieszaninę lęku i zdziwienia które opanowały mnie w chwili gdy zdałem sobie sprawę, że język mój porusza się niezależnie od mojej woli pod wpływem jakiegoś niewidzialnego tkwiącego we mnie czynnika. Od tego czasu sfera materialna i nadprzyrodzona przeplatają się w moim życiu według wzoru który zgadza się ze wzorem życia chrześcijanina opisanym w Nowym Testamencie. W 1943 roku poprzez wiarę w Biblię, bez żadnych medycznych środków, zostałem całkowicie uzdrowiony z przewlekłej choroby, która nie poddawała się nieprzerwanemu rocznemu leczeniu w szpitalu. Około 1950 roku prześwietlenia i badania kardiologiczne wykazały, że niektóre organy serca mojej żony były powiększone i źle ulokowane, czego medycyna nie była w stanie wyleczyć. Później, pewien kaznodzieja który przypadkowo również był filozofem modlił się o stan jej serca. Dwa kolejne, niezależne od siebie prześwietlenia wykazały, że serce mej żony jest normalne. W 1959 r. przez siedem kolejnych dni wygłaszałem kazania przed zgromadzeniem wiernych Afrykańczyków w Kenii. Każdego dnia po kazaniu, prosiłem, żeby wszyscy chorzy którzy chcą aby się za nich modlić, podnieśli ręce. Na te nabożeństwa każdego dnia przyprowadzana była stara, niewidoma kobieta. I za każdym razem gdy o tym mówiłem, podnosiła rękę prosząc o modlitwę. Przez sześć dni w jej sytuacji nic się nie zmieniło. Siódmego dnia po mojej modlitwie, bez niczyjej pomocy podeszła do przodu i pokazała wszystkim zgromadzonym, że odzyskała wzrok. Kobieta ta była niewidoma przez wiele lat i w tym rejonie wszyscy ją dobrze znali. Moja córka Elizabeth od 13. do 18. roku życia nosiła na stałe okulary. Mniej więcej co roku musiała je zmieniać na silniejsze, a i tak stan oczu powodował coraz większe dolegliwości. W 1960 r. pewien kaznodzieja modlił się o jej oczy. Nigdy więcej nie musiała już wkładać żadnych okularów, a wzrok pozwala jej doskonale obchodzić się bez szkieł. Celuje w ręcznych robótkach i od tamtej pory zdobyła zawód pielęgniarki. W każdym z przypadków, które tu opisałem, wiara została wypróbowana w Bogu poprzez Chrystusa, zgodnie z naukami Biblii. Gdyby czas na to pozwalał, mógłbym przytoczyć wiele innych podobnych przykładów. W obliczu przeżyć takich jak tu omówiłem, powtarzam słowa Johna Wesleya /6/ wypowiedziane w podobnej sytuacji: "Niech ludzie mówią co chcą, ja twierdzę, że jest to moc Boża". Przypisy: |







Różne 




