GŁÓWNA
 O NAS
 SONGS
 NEWS
 PROROCTWO
 POLITYKA
 ŚWIADECTWA
 ATEIZM
 KOMIX
 BOOKS
 RÓŻNE
 WYDARZENIA
 AKTUALNOŚCI
 RADIO
 RADIO II
 TELEWIZJA
 KURNIK
 NO COMMENT
 KONTAKT

 DARMO

 FREE AUDIO BIBLE
   (all languages)


 


 skrzydła
 skrzydła (deutsch)
 Wesley
 "postrach" całej szkoły
 pastwisko
 "przechodzimur"
 ksiądz zachello
 Ukraina,Ukraina

przechodzimur
 

Przechodzimur, czyli
CHCIAŁEM OBRABOWAĆ BANK


Opowieść moją zacznę od tego, że urodziłem i wychowałem się w Milanówku koło Warszawy. Jako chłopiec lubiłem czytać książki i pochłaniałem je w wielkich ilościach. W ciągu tylko jednego roku przeczytałem ich tyle, że niektórzy ludzie pewnie nie przeczytali takiej ich liczby w ciągu całego swego życia. Moje poznanie świata pochodziło z literatury. Czytałem książki z różnych dziedzin i to spowodowało, że po pewnym czasie stwierdziłem, że nie ma Boga. Moim bogiem stały się ,,zielone” (dolary) i ,,Marsjanie”. Postanowiłem zostać bogatym człowiekiem, i aby to osiągnąć, już w wieku około 14 lat zdecydowałem, że jak tylko dorosnę, wyemigruję z kraju. W tamtych czasach (lata komunizmu) młody mężczyzna nie mógł wyjechać z kraju, jeśli nie odbył służby wojskowej. Dlatego też, kiedy miałem 19 lat, przerwałem naukę, aby pójść do wojska i mieć to już za sobą. Odsłużyłem swoje 2 lata w 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej w Krakowie. I kiedy patrzę wstecz, widzę, że Bóg miał mnie w swojej opiece, pomimo, że się Go wyparłem. Miałem w swoim życiu trzy sytuacje, z których nie powinienem wyjść z życiem, a jednak Bóg mnie nie opuścił, więc nie tylko wyszedłem cało, ale nawet nie miałem na ciele żadnego zadrapania. Pierwsza taka sytuacja miała miejsce podczas skoków spadochronowych. Śmierć groziła wtedy nie tylko mnie, lecz równiez mojemu koledze, z którym wykonywałem ten skok. Drugie wydarzenie to wypadek samochodowy na Mazurach, kiedy to samochód koziołkował i w końcu spadł w dół, gdyż jechałem drogą położoną wyżej. Trzecie zagrożenie dla mojego życia stanowił napad, jakiego dokonało na mnie trzech uzbrojonych młodych Murzynów w New Jersey. Dlatego przypomina mi się Psalm 91, a szczególnie wersety 11-12 (,,Albowiem aniołom swoim polecił, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich. Na rękach nosić cię będą, byś nie uraził o kamień nogi swojej).

ZROBIĆ pieniądze

Chcę oddać chwałę Bogu za Jego miłość do mnie, pomimo, że byłem Jego wrogiem. My ludzie bywamy ciekawymi okazami: wierzymy w siebie, w różne demony i duchy, a tak ciężko jest nam uwierzyć w Boga. Tak właśnie było ze mną. Zajmowałem się jogą, wróżbiarstwem oraz wywoływaniem duchów, ale w Boga nie wierzyłem. Kiedy wyjechałem do USA, jak prawie każdy emigrant, musiałem pracować za najniższą legalną stawkę, jaka wówczas obowiązywała (3,80 dolara na godzinę). Nie było to dużo. Rozmyślając nad przyszłością stwierdziłem, że takie zarobki do milionów mi dojść nie pozwolą. Zacząłem się więc zastanawiać, jaka może być inna droga zrobienia pieniędzy. Doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie okraść bank. Tylko, że okraść bank, nie jest rzeczą prostą. Nie miałem zamiaru dokonywać żadnych napadów. Chciałem (jak każdy złodziej) okraść bank, ale tak, by mnie nie złapano. Teraz wstydzę się tych moich zamiarów, ale taka była prawda. Miałem inny plan. Ponieważ interesowałem się religiami Wschodu i innymi demonicznymi sprawami, postanowiłem nauczyć się przechodzenia przez ścianę, a po osiągnięciu tej umiejętności pójść do banku i go obrabować. Z pewnością większości z Was wyda się to głupie i nierealne, lecz ci, którzy mieli do czynienia z jogą, czy też z innymi religiami Wschodu lub też z czarownictwem lub satanizmem, wiedzą, że jest inaczej. Sądziłem, że JA sam to zrobię, a nie zdawałem sobie sprawy, że zaczęły mi w tym pomagać demony. Codziennie stawałem w moim mieszkaniu przed ścianą grubości około 30 cm, kładłem na niej ręce i mówiłem: ściano, przepuść mnie. Trwało to przez jakiś czas, aż pewnego dnia, kiedy jak zwykle stanąłem przed tą samą ścianą i położyłem na niej ręce, poczułem, że jest jakoś inaczej. Kiedy powiedziałem: ,,ściano, przepuść mnie, poczułem, że ściana staje się miękka i że mogę przez nią przejść. Lecz Bóg (teraz wiem, że to był On) nade mną czuwał, bo kiedy miałem już zrobić krok w tym kierunku, przyszła mi do głowy myśl: A co będzie jak utkwisz w tej ścianie? Ta myśl mnie wystraszyła i zrezygnowałem z całego tego przedsięwzięcia. Zdecydowałem, że poszukam innego sposobu „zrobienia pieniędzy.

OSTATNIA religijna modlitwa

Jest napisane w Słowie Bożym, że „zostaliśmy wybrani jeszcze przed założeniem świata i widzę w moim życiu, iż Bóg rzeczywiście mnie wybrał oraz mnie prowadził i nadal prowadzi w swojej cierpliwości i miłości przez całe moje życie. NIECH MU BĘDZIE ZA TO CHWAŁA!!! Jestem może jedynym (a na pewno jednym z nielicznych) z ludzi, którzy uwierzyli i wrócili do Boga dlatego, że Bóg nie wysłuchał ich modlitwy. I dziękuję Mu za to. Musisz mi wybaczyć drogi czytelniku, ale nie chcę o tym pisać, gdyż jest to sprawa bardzo osobista, pomiędzy Bogiem i mną. Nadszedł jednak dzięki temu dzień, w którym uwierzyłem, że Bóg jest, a skoro uwierzyłem, że Bóg istnieje, postanowiłem wrócić do religii, w której zostałem wychowany. Zostałem znów katolikiem. Po półtora roku pobytu w USA pojechałem na wakacje do Australii. Tam poznałem moją żonę Krystynę. Ponieważ cała rodzina Krysi żyje w Australii (Krysia się tam urodziła), a cała moja rodzina żyła w Polsce, postanowiliśmy, że będziemy mieszkać w Australii. Pomimo, że uwierzyłem w Boga i byłem praktykującym katolikiem, jednak nadal zajmowałem się wywoływaniem duchów i wróżeniem z kart, a także z dłoni. Nadal nie znałem Bożego Słowa. Ale Bóg mnie znał i prowadził. Moja praca w Australii to najpierw łopata i kilof, później zacząłem pracować w fabryce samochodów Mitsubishi. Tam mogłem przyjść ubrany jak do biura, nie zabrudzić się, jak również rozmawiać z ludźmi, którzy ze mną pracowali, a pracowali tam ludzie różnych wyznań. Między innymi byli wśród nich adwentyści, którzy ostro atakowali Kościół katolicki. To oczywiście mi się nie podobało. Pomimo, że sprzeciwiałem się temu, co mówił mój przeciwnik w dyskusji i „broniłem" mój Kościół jak umiałem, ale nie mogłem za dużo dyskutować, gdyż on powoływał się na wersety z Pisma Świętego, którego ja nie znałem. Dlatego postanowiłem przeczytać Pismo. Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu, ponieważ (dzięki przeczytaniu wielu książek) wyrobiłem sobie umiejętność szybkiego czytania. Zaraz po tym jak przeczytałem Biblię po raz pierwszy, poczułem wielką miłość do Boga i do narodu żydowskiego (zacząłem się o nich modlić i prosić Boga o błogosławieństwa dla Izraela). Chciałem też umrzeć, aby móc być już z Bogiem, lecz On miał dla mnie inny plan. Musiałem Biblię przeczytać jeszcze kilka razy, ponieważ moja znajomość Słowa Bożego nie była wystarczająca do tego, by „bronić mój Kościół. Po drugim lub trzecim przeczytaniu Biblii stwierdziłem, że dyskutujący ze mną absolutnie nie mają racji, ale ja też tej racji nie mam. Prawda była zarówno inna od tego, co mówili oni, jak również inna od tego, czego nauczał nas Kościół katolicki. Z przerażeniem stwierdziłem, że Kościół ten nie bał się Boga i wyrzucił drugie przykazanie, które mówi „Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie i pod ziemią, nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuje łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań" i rozdzielił X przykazanie tak, aby tylko pasowały liczby, bo musiało być 10, a nie 9 przykazań. Nie mogłem pozostać w Kościele, który nie boi się Boga i zmienia jego przykazania. Miałem problem: kochałem Boga i miałem dla niego cześć, ale od dzieciństwa wpajano mi bardzo mocno, że należy modlić się do Maryi i do innych świętych. Jednak bojaźń i miłość do Boga zwyciężyły i przestałem się do nich modlić, a modliłem się tylko do Ojca, Syna i Ducha Świętego. Teraz z uśmiechem wspominam swoją ostatnią modlitwę do Maryi. W skrócie brzmiało to mniej więcej tak: „Maryjo, przepraszam Cię, ale już nie będę się więcej do Ciebie modlił, bo Bóg mówi w swoich przykazaniach, że mi tego robić nie wolno. W ten sposób „obskoczyłem wszystkich świętych, do których się przedtem modliłem i to była moja ostatnia katolicka modlitwa. Patrząc na to teraz, śmieję się serdecznie, gdyż widzę, że zachowałem się jak dziecko, ale i cieszy mnie to, że tak postąpiłem, ponieważ nasz Pan, Jezus Chrystus, powiedział: „Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego" (Mk 10,15). Jest to dla mnie swego rodzaju zapewnienie, że przyjąłem Go jak dziecko i że do Niego należę.

NIE możesz być w moim życiu pierwsza

Po moim nawróceniu do Boga zacząłem szukać Kościoła,w którym by wierzono jak ja. Po przyjrzeniu się kilku Kościołom, które uważały wiarę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, jak również to, że człowiek musi się na nowo narodzić za podstawę naszego zbawienia, wybrałem Kościół Zielonoświątkowy. Przyjąłem chrzest wodny przez zanurzenie i później Jezus ochrzcił mnie Duchem Świętym i wraz ze chrztem przemówiłem nowymi językami. Gdy zostałem świadomym chrześcijaninem, moja żona, pomimo, że była katoliczką tylko z nazwy, zaczęła się buntować. W dniu, w którym miałem przyjąć chrzest, postawiła mi ultimatum: „Albo ja, albo ten Twój kościół. Odpowiedziałem jej na to: „Krysiu, Ty wiesz, że Cię kocham, ale Skarbie, kocham również Boga. Pomyśl tylko ile lat możemy razem przeżyć - 50, no może 70, lecz potem jest śmierć i wieczność. I Ty mi każesz wybierać pomiędzy życiem z Tobą i wiecznością w piekle, lub wiecznością z Jezusem w niebie. Mimo, że Cię kocham, nie możesz być w moim życiu pierwsza, ani ja nie chcę być pierwszy w Twoim życiu. Pierwszeństwo należy się Bogu, a ja dla Ciebie, jak i Ty dla mnie, musimy być na drugim miejscu, a nasze dzieci na trzecim. To zbyt wysoka stawka, abym postawił Ciebie w moim życiu na pierwszym miejscu. I z tym poszedłem do zboru i przyjąłem chrzest. Następne dwa lata były dla mnie latami próby. Kiedy wracałem w niedzielę z nabożeństwa i przychodziłem pełen radości, moja żona wściekała się, przeklinała i często garnki dosta- wały niezwykłej mocy i fruwały w powietrzu. W tym okresie moim pocieszeniem były słowa wypowiedziane przez naszego Pana Jezusa: „Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien" (Mt 10,37-38). Kiedy nieraz wieczorem leżałem w łóżku z żoną i ja czytałem Biblię, a ona coś innego, mówiłem do mojej Krysi: „ZOBACZ, KOŚCIÓŁ NAUCZA TAK I TAK, A PATRZ CO MÓWI BIBLIA i dawałem jej do przeczytania jeden lub dwa wersety z Biblii a potem zabierałem Biblię i czytałem dalej. Nie miałem pojęcia, że to Bóg używał mnie w ten sposób, aby mogła zostać zbawiona moja żona. Była to Boża metoda, żeby ją zainteresować, gdyż, jako osoba inteligentna, rozmyślała nad tymi wersetami i zainteresowało ją tą na tyle, że sama zaczęła czytać Biblię. Po około dwóch latach oddała swe życie Jezusowi i przyjęła chrzest. Później została ochrzczona Duchem Świętym i teraz razem służymy naszemu Bogu. Udzielamy się też w życiu naszego zboru w Adelajdzie, a jest to największy zbór w Australii. Wcześniej, gdy miałem więcej czasu, należałem do grupy zborowej, która zajmowała się modlitwą nad chorymi, jak również nad tymi, którzy przez swe pomyłki wpadli w ręce szatana i jego demonów. Obecnie moja żona jest liderką grupy domowej, a ja, kiedy mi tylko czas na to pozwala (prowadzę swój własny biznes), pomagam jej w tym, jak również modlę się nad ludźmi. Dziękuję Bogu i oddaję Mu chwałę za to, że pomimo iż byłem Jego wrogiem i wyparłem się Go w mojej młodości, On jednak dbał o mnie i nadal prowadzi mnie, jak również mą żonę i dwóch synów...

Bogdan Kossakowski