Homoseksualizm

Biblijne spojrzenie na homoseksualizm

Biblijne_stanowisko

Biblia mówi o Bożej miłości do wszystkich ludzi. Bóg kocha każdego człowieka, niezależnie od rasy, koloru skóry, pochodzenia społecznego czy orientacji płciowej. Podejmując ten temat jestem świadom cierpień, jakie wielu ludzi znosi w związku z tą właśnie dziedziną życia. Jezus przyszedł nie po to, by nas potępić, ale by zbawić (J 3,17). Podobnie wspólnota chrześcijańska powinna okazywać wrażliwość i zrozumienie wobec tych, których seksualna orientacja jest przyczyną codziennych zmagań, akceptując ich jako istoty ludzkie, umiłowane przez Boga.

Osoba o orientacji homoseksualnej wykazuje preferencję seksualną do tej samej płci. Alfred C. Kinsey w swoich badaniach nad Amerykanami rasy białej, opublikowanych w 1948 roku pod tytułem: Sexual Behaviour in the Human Male (Zachowania seksualne mężczyzn) stwierdził, iż 4 procent badanych było zdecydowanymi homoseksualistami, 10 procent było nimi nie dłużej niż trzy lata, a 37 procent miało jakieś homoseksualne doświadczenia pomiędzy wiekiem dorastania a starością. Stąd się wziął powszechny pogląd, iż mniej więcej jedną dziesiątą ludności stanowią homoseksualiści. Jednakże badania nad zachowaniami seksualnymi oraz AIDS przeprowadzone i opublikowane w Wielkiej Brytanii w 1993 roku stwierdzają, iż tylko 6 procent męskich respondentów miało doświadczenia seksualne z innym mężczyzną. Jedynie 3,6 procent miało stosunek analny z innym mężczyzną. Dwie trzecie spośród tych ostatnich współżyło płciowo także z kobietą. (1) Przypadki homoseksualnej aktywności kobiet są jeszcze rzadsze.

Wyniki te są zgodne z niedawnymi badaniami zachowań seksualnych mężczyzn, przeprowadzonymi przez Instytut Alana Guttmachera, najdokładniejszymi w USA od czasu raportu Kinsey’a. Ujawniły one, iż tylko 1 procent amerykańskich mężczyzn uważa się za zdecydowanych homoseksualistów, chociaż 2 procent przyznaje się do aktywności homoseksualnej w pewnym okresie swego życia. Odbiega to wyraźnie od obiegowego poglądu, iż aktywność płciowa typu homoseksualnego jest czymś dość powszechnym. Mimo wszystko zagadnienie to dotyka tak wielu ludzi, iż często podnosi się kwestię chrześcijańskiego podejścia do sprawy homoseksualizmu.

Ludzi zorientowanych homoseksualnie na przestrzeni dziejów wielokrotnie spotykały “prześladowania, pogarda, wrogość i wyśmiewanie”. (2) Niektórzy uważają, iż AIDS jest dla nich zasłużonym “deserem”. Z drugiej strony, ruch wyzwolenia gejów, nawet w kręgach Kościoła, “propaguje pogląd, iż homoseksualizm jest po prostu naturalną odmianą ludzkiej płciowości – tak naturalną, jak rude włosy czy leworęczność, którą należy przyjąć i się nią cieszyć, a wyrażanie jej w pełnym miłości, płciowym uścisku doskonale się mieści w granicach Bożych zamierzeń i jego woli wobec człowieka”. (3)

Czy istnieje jedna słuszna chrześcijańska postawa wobec homoseksualizmu? Czy praktyki homoseksualne są dla chrześcijanina dopuszczalne? Czy AIDS to Boża kara za owe praktyki? Czy orientację homoseksualną można zmienić, i czy taka zmiana jest pożądana? Jakie stanowisko powinniśmy zająć wobec osób o orientacji homoseksualnej? Oto często zadawane pytania, na które spróbuję odpowiedzieć w tym rozdziale.

Czy jest dopuszczalne, żeby chrześcijanin uprawiał miłość homoseksualną?

W rozdziale 3. rozważaliśmy biblijny pogląd na współżycie płciowe. Powiedzieliśmy, iż Bóg “zaprojektował” seks dla naszej radości, a Biblia przedstawia bardzo pozytywny i “wyzwalający” pogląd na tę sprawę. Widzieliśmy również, iż wyznaczone przez Boga ramy współżycia płciowego to wzajemne oddanie się sobie jednego mężczyzny i jednej kobiety na całe życie w związku małżeńskim (Rdz 2,24). Bóg nie przewidział dla naszych ciał stosunków homoseksualnych. Taki właśnie pogląd na małżeństwo i seks, przytaczany i popierany przez Jezusa, wyklucza wszelki seks pozamałżeński, tak heteroseksualny, jak i homoseksualny.

Nie znajdujemy w Biblii zbyt wielu wzmianek o praktykach homoseksualnych, ale wszystkie są negatywne. W Prawie starotestamentowym dwa razy praktyka taka jest potępiona jako “obrzydliwa” (Kpł 18,22; 20,13). Sodoma została zniszczona między innymi z powodu grzechu homoseksualizmu. Mieszkańcy Sodomy domagali się, by Lot wyprowadził swych dwóch gości, “abyśmy z nimi poigrali” (Rdz 19,5). Choć Sodoma była winna wielu innych grzechów, bezpośrednią przyczyną Bożego gniewu były praktyki homoseksualne. Podobnie jako “niegodziwe” przedstawiono pragnienie mężczyzn z Gibea, którzy także chcieli uprawiać seks z mężczyznami (Sdz 19,23).

W Nowym Testamencie praktyki takie znajdują się na Pawłowej liście zachowań potępianych. Jego nauka jest zupełnie jasna: “Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy (prostytutki męskie), ani mężołożnicy (homoseksualiści), ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą (1Kor 6,9–10).

Słowo przetłumaczone jako rozpustnicy odnosi się nie tylko do prostytutek męskich, ale ogólnie do tych partnerów, którzy w zbliżeniu homoseksualnym pozostają bierni. Mężołożnicy (homoseksualiści) to partnerzy aktywni; słowo to występuje też w innym spisie grzechów, wymieniającym ludzi “nieprawych i nieposłusznych, bezbożnych i grzeszników, bezecnych i nieczystych…” (1Tm 1,9–10). Paweł zakładał więc konieczność porzucenia po nawróceniu praktyk homoseksualnych (1Kor 6,11). W jego rozumieniu czynny homoseksualizm jest jednym z rezultatów buntu przeciwko Bogu, w wyniku którego Bóg odjął ludziom moralne hamulce. Bóg daje nam wolność realizacji własnych wymysłów, jeśli tego właśnie chcemy.

Dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego, i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnym namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę (Rz 1,24–27). Tutaj Paweł znów odwołuje się do stworzonego przez Boga porządku oraz do sposobu, w jaki zostaliśmy “zaprojektowani”. Praktyki homoseksualne nie są czymś naturalnym; są sprzeczne z Bożym porządkiem. Paweł wyraźnie potępia tych, którzy “nie tylko to czynią, ale jeszcze pochwalają tych, którzy to czynią” (Rz 1,32). Taka właśnie wyzywająca postawa liderów ruchu gejów spycha ich, zgodnie z Nowym Testamentem, na niebezpieczny grunt. “Rozpatrywane w całości pisma apostoła Pawła piętnują zachowanie homoseksualne, nazywając je: pogańskim występkiem (List do Rzymian), przeszkodą na drodze do Królestwa (Listy do Koryntian) i przestępstwem przeciw prawu moralnemu (1 List do Tymoteusza)". (4)

Warto zauważyć, iż Biblia w żadnym miejscu nie potępia orientacji, uczuć czy pokus homoseksualnych. Pokuszenie to jeszcze nie grzech. Czytamy, że Jezus był “kuszony we wszystkim, podobnie jak my, jednak pozostał bez grzechu” (Hbr 4,15 – z ang.) Biblia nie potępia homoseksualnej preferencji, ale homoseksualną praktykę (rozróżnieniem tym zajmiemy się w dalszej części rozdziału). Dla Jezusa autorytetem było Pismo, więc jeśli on jest naszym Panem, musimy iść w jego ślady.

Czy AIDS to Boża kara za uprawianie homoseksualizmu?

Od czasu do czasu czytamy w gazetach o kimś sławnym, kto właśnie się przyznał, iż jest nosicielem HIV, wirusa choroby AIDS, albo umarł na AIDS. W listopadzie 1991 roku zmarł na AIDS Freddie Mercury, wokalista grupy rockowej Queen. Nie tak dawno na tę samą chorobę umarł Rudolf Nurejew, tancerz baletowy. Kenny Everett, znany komik, który od wielu lat nie krył, iż jest homoseksualistą, wyznał ostatnio, że wykryto u niego HIV. Kilka dni później Holly Johnson, wokalista zespołu Frankie Goes to Hollywood (których przebój “Relax” namawia gejów, by byli dumni ze swej seksualności), również przyznał, iż ma wirusa HIV.

AIDS stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla ludzkiego zdrowia w naszym stuleciu, dlatego jest przedmiotem szczególnego zainteresowania. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, iż 11–12 milionów ludzi na świecie – jedna osoba na 250 – jest zarażonych wirusem HIV. Ocenia się, że do roku 2000 zarazi się nim 40 milionów. W Afryce więcej ludzi zdaje się umierać na AIDS, niż z głodu. W skali światowej 90 procent wszystkich nowych infekcji to skutek kontaktów heteroseksualnych. Jednakże w Wielkiej Brytanii możliwość zarażenia się tą drogą jest stosunkowo niewielka, choć coraz groźniejsza. Statystyki podają, iż występowanie AIDS nadal jest ściśle związane z czynnym homoseksualizmem. Ponad trzy czwarte tych, którzy zmarli na AIDS, przypuszczalnie zaraziło się tą właśnie drogą. Nadal więc w powszechnym odczuciu w naszym kraju istnieje silne powiązanie homoseksualizmu z AIDS.

W Biblii nie ma, oczywiście, wzmianki o AIDS, przyjrzyjmy się jednak biblijnym zasadom i spróbujmy je odnieść do tej współczesnej plagi. Stwierdziliśmy, iż Bóg w swej wielkiej miłości wytyczył nam granice, by nas chronić. Przekraczając je nierzadko cierpimy. To tak jakby włożyć palec do ognia i się poparzyć. Także Bóg nakłada karę za łamanie jego praw. Teolodzy starszego pokolenia rozróżniali dwa rodzaje kary. Pierwsza to nieunikniony skutek grzechu, effectus Bożego sądu. Druga to reakcja Boga na grzech (choć nigdy nie złośliwa czy emocjonalnie negatywna), znana jako affectus jego sądu. By wyjaśnić to rozróżnienie, posłużę się analogią. Istnieje ustawa zabraniająca prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwym, której celem jest ochrona użytkowników dróg przed śmiercią lub kalectwem. Czytałem w gazecie o człowieku, który usiadł za kierownicą kompletnie pijany. “Skasował” samochód i doznał poważnych obrażeń, zaś jego bliski przyjaciel, siedzący obok, zginął. Kierowcę skazano na karę więzienia. Jego obrażenia i śmierć przyjaciela były owym effectus przekroczenia prawa, natomiast kara orzeczona przez sąd to affectus. Jak w świetle tej analogii widzieć AIDS? Czy to effectus czy raczej affectus Bożego sądu? Czy odpowiada obrażeniom owego człowieka, czy też zasądzonej karze?

Pewnego dnia Bóg będzie sądził świat. Za każdy grzech zostanie wyznaczona kara (affectus Bożego sądu), tak samo jak obecnie sądy karzą za przestępstwa. Wyrok będzie doskonale wyważony i sprawiedliwy. Albo sami poniesiemy karę albo, jeśli położyliśmy ufność w Jezusie Chrystusie, zostaniemy ocaleni dzięki temu, czego dokonał on dla nas na krzyżu. Ostateczny sąd odbędzie się wtedy, kiedy powróci Jezus. Zanim to nastąpi, Bóg czasami interweniuje osądzając człowieka w tym życiu, jak to było w przypadku Sodomy i Gomory (Rdz 19) oraz Ananiasza i Safiry (Dz 5). Takie nadnaturalne akty “interwencyjnego sądu” występują w Biblii dość rzadko. Z drugiej strony, Boży sąd w sensie effectus (nieuniknionych skutków grzechu) odbywa się nieustannie. Ludzie cierpią z powodu łamania Bożych praw. I jak w przypadku owego pijanego kierowcy, nie tylko sprawca przestępstwa doznaje szkody, ale również “niewinne” ofiary, w tym przypadku jego przyjaciel.

Wracając do choroby AIDS, nie sądzę, aby można ją było traktować jako Bożą karę w sensie affectus – jego osobistej negatywnej reakcji na grzech – tak samo jak rak płuc nie jest karą za palenie papierosów. Z pewnością w tym właśnie sensie AIDS nie może być karą za homoseksualizm. Jak widzieliśmy, 90 procent nowych infekcji w skali światowej to skutek kontaktów heteroseksualnych, zaś najbezpieczniejszą grupę stanowią lesbijki. Nie można uważać, iż jest to kara za rozpustę czy seks pozamałżeński również dlatego, że niektórzy zarażają się AIDS poprzez transfuzję krwi, a inni dziedziczą ją po rodzicach.

Można natomiast traktować ją jako effectus Bożego wyroku: nieunikniony skutek łamania jego prawa. W przytoczonej analogii porównywalna jest z kraksą na drodze, w której ucierpieli zarówno winowajca, jak i jego niewinny przyjaciel. Aby chronić ludzi przed zranieniem, Bóg ustanowił pewne prawa. Kiedy są one przekraczane, często krzywdy doznaje nie tylko przestępca. Nierzadko szkodę ponoszą osoby niewinne, podczas gdy winowajcy uchodzi to na sucho. Nie każdy pijany kierowca rozbija samochód; nie każdy rozpustnik zaraża się AIDS lub innymi chorobami wenerycznymi. Jednakże wcześniej czy później pijany kierowca ulegnie wypadkowi, a aktywność homoseksualna i rozwiązłość niechybnie doprowadzi do tragedii. Dzieje się tak, ponieważ w taki a nie inny sposób zostaliśmy stworzeni, i tak a nie inaczej powinniśmy żyć. Nie jest to coś, co na nas spadło jak grom z jasnego nieba. Naczynia nie nadające się do mycia w automatycznej zmywarce mogą w niej popękać. Podobnie jest z nami. Nie zostaliśmy stworzeni do aktywności homoseksualnej i rozpusty. Działania takie wykraczają poza granice naszej tolerancji fizycznej, emocjonalnej i duchowej i na dłuższą metę powodują szkody we wszystkich tych dziedzinach. Homoseksualizm i swoboda seksualna były czymś niezdrowym jeszcze przed pojawieniem się AIDS. Obecnie mogą być śmiertelne. Jak widzieliśmy w rozdziale 3, gdyby człowiek przestrzegał norm biblijnych, choroba AIDS by się nie rozprzestrzeniła. Najlepszym sposobem, by ją powstrzymać, jest powrót do standardów biblijnych. Wszakże to nie AIDS stanowi o faktycznym bankructwie współczesnego społeczeństwa. Jest on raczej symptomem głębszego kryzysu: tego, że ludzie odwrócili się od Boga, czego dzisiaj oglądamy skutki (Rz 1,21).

Czy możliwa jest zmiana orientacji seksualnej?

Wszystkie nasze nadzieje opierają się na krzyżu Chrystusa. Nowy Testament obiecuje skruszonym chrześcijanom przebaczenie ich przeszłości. Istnieje różnica pomiędzy człowiekiem wierzącym, który grzeszy okazjonalnie i w opamiętaniu przychodzi do Boga, a grzesznikiem, który zatwardziale kroczy drogą świadomego nieposłuszeństwa. Tym, którzy w opamiętaniu starają się być posłuszni Chrystusowi, Nowy Testament obiecuje zupełne przebaczenie w oparciu o krzyż Chrystusa. Praktykowanie kontaktów homoseksualnych nie jest grzechem najgorszym ani też nieprzebaczalnym.

Co więcej, dla każdego chrześcijanina na krzyżu została złamana moc grzechu. Paweł do Koryntian tak pisze o “ludziach żyjących niemoralnie“, “cudzołożnikach”, “męskich prostytutkach” i “homoseksualnych winowajcach”: “Takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, aleście uświęceni, aleście usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego” (1Kor 6,9–11). Używając czasu przeszłego Paweł sugeruje, iż jego czytelnicy doznali przemiany. Porzucili swoje poprzednie praktyki, choć niektórzy będą odczuwać tego rodzaju pokusy do końca życia. Boża obietnica mówi, iż “dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszenia da i wyjście, abyście je mogli znieść” (1Kor 10,13).

Tony Campolo pisze:

"Jest niezmiernie ważne, abyśmy odróżniali orientację od zachowania homoseksualnego. Orientacja homoseksualna to skłonność, pragnienie seksualnej intymności z przedstawicielami tej samej płci. Zachowania homoseksualne to 'kochanie się' lub poszukiwanie zaspokojenia płciowego poprzez fizyczny kontakt z osobami tej samej płci. Pierwsze to pragnienie. Drugie to działanie. Pierwsze to pokusa. Drugie to uleganie pokusie. Znam osobiście wielu chrześcijan o homoseksualnej orientacji, którzy dzięki mocy Ducha Świętego zwalczają swoje dążenie do zachowań homoseksualnych. Dla wielu z nich pragnienie osiągnięcia zaspokojenia płciowego na drodze fizycznych kontaktów z osobami tej samej płci jest nieustanne (podobnie jak nieustanne może być dla wielu pragnienie kontaktów heteroseksualnych), ale są 'więcej niż zwycięzcami dzięki Chrystusowi, który ich posila' (Rz 8,37 z ang.)".

Szczerze podziwiam tych odważnych świętych, którzy żyją w ciągłej frustracji seksualnej, ponieważ postanowili podporządkować się biblijnym przestrogom zakazującym stosunków homoseksualnych. Wielu z nich opowiadało mi o długich nocach duchowej udręki, kiedy to zmagali się z ciałem, aby pozostać wiernymi Bożej woli. Powinni się wstydzić ci, którzy uważają, iż homoseksualiści pozostający w celibacie ze względu na Chrystusa są kimś mniej niż chwalebnymi zwycięzcami w Bożym Królestwie. (5)

Ale czy możliwa jest zmiana orientacji seksualnej? Wiąże się to z dyskusją na temat jej przyczyn. Istnieje wiele hipotez co do przyczyn, lecz brak absolutnych konkluzji. Niektórzy uważają, iż orientacja homoseksualna jest wrodzona, choć nauka nie doszukała się fizycznych podstaw homoseksualizmu. Wbrew wysuwanym ostatnio twierdzeniom nie ma niezbitych dowodów naukowych na to, iż na zachowania homoseksualne wpływają czynniki genetyczne lub hormonalne. Istnieje natomiast wiele dowodów na to, że orientację homoseksualną się nabywa lub się jej uczy. Może tu mieć wpływ szereg czynników: brak miłości i afirmacji ze strony rodzica tej samej płci; dominująca, nadopiekuńcza lub zaborcza matka; słaby, nieporadny albo chłodny ojciec; kazirodztwo lub wykorzystanie seksualne. Możliwych przyczyn może być wiele.

Jakiekolwiek by one były, w większości przypadków ludzie o orientacji homoseksualnej są wypadkową działania sił, na które nie mają większego lub żadnego wpływu, zwłaszcza na etapie początkowym. Bez względu na to, czy przyczyny są biologiczne czy socjologiczne, z całą pewnością oni sami nie są temu winni. Nie wolno więc nikogo potępiać za jego homoseksualną orientację. Z drugiej strony, niezależnie od tego, jakie są tego przyczyny, na każdym człowieku ciąży odpowiedzialność za świadome życie ze swoją orientacją i panowanie nad nią. Jeżeli nawet istnieje jakiś powód, który może być udowodniony naukowo, nie znaczy to wcale, iż takie jest Boże zamierzenie. Wiemy już przecież, iż homoseksualizm nie należał do początkowego porządku stworzenia, ale jest pośrednim skutkiem wejścia na świat grzechu. Dlatego, jeśli to tylko możliwe, powinniśmy dążyć do uzdrowienia naszej płciowości i przywrócenia jej do stanu pierwotnego.

W dniu powrotu Pana nasze ciała staną się doskonałe (Rz 8,23) i wszyscy, którzy są w Chrystusie, zostaną całkowicie uzdrowieni. Niektórzy doznają uzdrowienia już w obecnym życiu. W przeglądzie Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego z 1955 roku wymienionych zostało czternaście przypadków osób o orientacji homoseksualnej, które po nawróceniu do Chrystusa doznały całkowitego “uwolnienia”. W komentarzu stwierdzono: “Na skutek nawrócenia homoseksualiści mogą doznać takiej przemiany, iż ich pragnienia płciowe tracą nad nimi panowanie”. (6)

Inni doznali przemiany dzięki nadnaturalnej mocy Ducha Świętego lub przeszli przez stopniowy proces uzdrowienia psychicznego (tzw. “inner healing”), który polega na wybaczeniu urazów doznanych w przeszłości i przyjęciu przebaczenia. Z kolei u innych uzdrowienie odbywa się w ramach chrześcijańskiej wspólnoty. Tam budują wzajemne więzi z członkami Ciała Chrystusowego i odnajdują afirmację, miłość i akceptację. Drudzy znajdują pomoc u psychiatrów i psychologów (choć ci stosują czasem wątpliwe moralnie metody zmiany orientacji, a przecież cel nie uświęca środków). Nie ma konfliktu między modlitwą i terapią, jest bowiem tylko jedno źródło wszelkiego uzdrowienia. Pozostaje wszakże pytanie, czy Bóg sięga do środków cudownych, czy raczej do bardziej zwyczajnych.

Im człowiek starszy, tym trudniej o zmianę. Jak w przypadku każdego wzorca zachowań, im częściej się go stosuje, tym bardziej się utrwala. Psychiatra John White pisze: “Jeśli raz przeżyję fizyczną rozkosz z osobą tej samej płci, prawdopodobnie zechcę przeżyć ją znowu. Im częściej to przeżywam, tym mocniej się ten wzorzec utrwala. Moje działania determinują moją osobowość, tak samo jak moja osobowość determinuje moje działania”. (7)

I choć zmiana orientacji seksualnej nie występuje zbyt często, to nawet w przypadkach, gdzie wzorzec tych zachowań jest już dobrze utrwalony, zdarzają się niezwykłe uzdrowienia. Oglądałem kiedyś program o niejakim Franku, który przez dwanaście lat był czynnym homoseksualistą. Nie widział żadnego wyjścia, a jednak w chwili nawrócenia wiedział, że nie będzie już dłużej gejem. Podobnie kobieta imieniem Kathy. Przez całe życie uważała się za lesbijkę, lecz kiedy Chrystus wszedł do jej życia, została całkowicie uwolniona. W programie wystąpili jako małżeństwo z siedmioletnim stażem. Mieli sześcioro ślicznych dzieci i byli zaangażowani w służbę dla innych, zmagających się z podobnymi problemami.

Pięć lat temu spotkałem czarującego skrzypka z Francji. Był w wieku 25 lat i trwał w homoseksualnym związku ze starszym od siebie o dziesięć lat mężczyzną. Jakiś członek naszej parafii dał mu chrześcijańską książkę i pomodlił się z nim, aby Jezus objawił mu się w ciągu najbliższych 24 godzin. Tego wieczoru jadł on razem ze swym partnerem kolację, gdy nagle się rozkleił i wybuchnął płaczem. Poszedł do sypialni i tam miał nadzwyczajną wizję Jezusa. Oddał swe życie Chrystusowi. Następnego dnia, gdy rozmawiałem z nim w kościele, zapytałem, co zamierza zrobić ze swym związkiem. Powiedział, że go zakończy. Aby zrobić to delikatnie, kupił bukiet jeszcze nie rozwiniętych kwiatów. Pomodlił się, aby zanim rozwiną się te kwiaty, nawrócił się jego partner. Tamten zauważył ogromną zmianę, jaka zaszła w jego przyjacielu i poszedł spotkać się z tą samą osobą, z którą wcześniej modlił się tamten. W modlitwie on także oddał się Chrystusowi. Miał równie niezwykłą wizję Jezusa. – Było to najpotężniejsze przeżycie mojego życia – powiedział później. – Po raz pierwszy naprawdę doznałem miłości. Obaj do dziś są aktywnymi chrześcijanami. Starszego znam bardzo dobrze, jest teraz świetnym liderem chrześcijańskim i modli się z tymi, którzy znajdują się w podobnym jak niegdyś on sam położeniu.

Zapytałem go o jego doświadczenia dotyczące modlitw z ludźmi zorientowanymi homoseksualnie. Na podstawie swych obserwacji stwierdził, iż istotnym czynnikiem jest zazwyczaj brak afirmacji ze strony ojca. Związki homoseksualne, w jego opinii, nigdy nie są naprawdę udane i nigdy do końca nie zaspokajają. Jest to dwóch cierpiących na brak uznania ludzi, którzy poszukują aprobaty, ale nie potrafią jej sobie nawzajem okazać, bo zabrakło im afirmacji ze strony najbliższych. A więc praktyka homoseksualna jest seksualnym sposobem zaspokojenia tej potrzeby.

Dlatego przyjęcie przebaczenia oraz wybaczenie ojcu, który nie potrafił darzyć uznaniem swojego syna jest źródłem ogromnej siły. To przebaczenie uwalnia nas od bólu związanego z taką sytuacją i otwiera nas na przyjęcie aprobaty ze strony niebiańskiego Ojca. Człowiek ów mówił o dramatycznym, a zarazem uzdrawiającym zrozumieniu, które się pojawiło w nim wtedy, kiedy przebaczył swemu ojcu. Wciąż miał jeszcze wiele spraw do uporządkowania, ale proces uzdrawiania serca już się rozpoczął. – Uzdrowienie nie polega na tłumieniu uczuć, ale jest to droga do wolności – mówił. – Nieodłącznym tego efektem jest zdrowienie w sferze seksualnej, naprawianie wszystkich relacji. Homoseksualiści często określają siebie na podstawie swej płciowości: “Moja płciowość to ja”. Kiedy doznajemy wolności w Chrystusie, przestajemy widzieć siebie w ten sposób i do seksu odnosimy się w kategoriach więzi, a więzi nie rozpatrujemy w kategoriach seksu.

Jakie jest chrześcijańskie stanowisko wobec homoseksualizmu?

Jakie stanowisko powinniśmy zająć wobec osób uprawiających homoseksualizm?

Chociaż zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, wszyscy jesteśmy istotami upadłymi, tzn. nikt z nas nie jest bez grzechu. Omawiając wcześniej seks przedmałżeński stwierdziliśmy, iż każda dziedzina naszego życia jest skażona grzechem. Wszyscy jesteśmy obciążeni winą z powodu grzechów natury erotycznej i nikt z nas nie ma prawa rzucić kamieniem w kogoś innego, choć niestety pod tym względem Kościół źle się zapisał w historii. Do ludzi gotowych ukamienować kobietę przyłapaną na cudzołóstwie Jezus powiedział: “Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem” (J 8,7). Jezus, który był tam jedyną bezgrzeszną osobą uprawnioną do rzucenia kamienia, nie uczynił tego. Raczej okazał jej wielkie współczucie i miłość. Ale też powiedział: “Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8,11). Zostaliśmy powołani, aby iść za przykładem Chrystusa, czyli kochać i akceptować ludzi bezwarunkowo. Jednocześnie musimy nazwać grzech grzechem i więcej go nie tolerować. Jest to wyjątkowa kombinacja. W zasadzie wobec homoseksualizmu ludzie przyjmują jedną z dwóch skrajnych postaw. Jedni takie osoby potępiają i są nastawieni wrogo. Ich stanowisko streszcza się w słowach: “Wszystkich wystrzelać”. Inni natomiast, akceptując ludzi, tolerują ich grzech. Powiadają, iż praktyka homoseksualna nie jest niczym złym.

Wezwano nas do tego, byśmy homoseksualistom okazywali miłość. Jednak okazywanie miłości nie oznacza przymykania oczu na grzech. Raczej odwrotnie. Gdy Widzimy dziecko zamierzające przebiec ruchliwą jezdnię, krzykniemy “Uważaj, nie rób tego!” nie po to, żeby popsuć mu zabawę. Ostrzegamy dlatego, bo je kochamy i nie chcemy, by cierpiało. Podobnie też musimy występować, gdzie to możliwe, przeciwko praktyce homoseksualizmu. Jest rzeczą karygodną propagować homoseksualizm w szkołach. Wysoce niewłaściwe jest ordynowanie na przywódcze stanowiska kościelne aktywnych homoseksualistów, którzy nie zamierzają porzucić swego stylu życia.

Z drugiej strony, powinniśmy ludzi kochać i z otwartymi ramionami przyjmować ich do kościoła. Jak pisze John Stott: “U źródła homoseksualizmu tkwi głęboka samotność, naturalne ludzkie pragnienie wzajemnej miłości, poszukiwanie tożsamości i tęsknota za pełnią życia. Jeśli homoseksualiści nie znajdują tego w miejscowej »rodzinie kościelnej«, to nie mamy prawa posługiwać się tym określeniem”. (8) Osobom zorientowanym homoseksualnie trzeba zapewnić bezpieczne środowisko, w którym mogą spotkać kogoś, z kim mogliby porozmawiać i się pomodlić. Wielu z nich nie potrafiło komukolwiek opowiedzieć o swych wewnętrznych zmaganiach. Możliwość zwierzenia się z własnych problemów jest nierzadko pierwszym krokiem wnoszącym światło w tę ich ciemność. Co więcej, Kościół powinien znajdować się na pierwszej linii frontu, niosąc nadzieję i uzdrowienie ludziom z AIDS i HIV. Szczytnym przykładem jest tu ACET (AIDS Care Education and Training – Edukacja i Szkolenie do Opieki nad Osobami z AIDS). Organizacja ta stara się służyć chorym na AIDS, zapewniając im praktyczną pomoc w sposób pełen szacunku. Zarażonych zachęca się, by myśleli pozytywnie o swej przyszłości; zaś ludzi młodych szkoli się, aby ich uchronić przed zarażeniem się tą chorobą.

Od początku do końca kluczem jest tu miłość. Bóg w swej miłości dał nam seks. Ale też, kierując się tą samą miłością, wyznaczył nam granice. Zapewne jego serce krwawi, kiedy widzi, w jakie wpadliśmy tarapaty. W swojej miłości posłał Jezusa, aby nam przynieść przebaczenie i moc do opierania się pokusom, a także uzdrowienie. Jesteśmy wezwani, by iść w jego ślady i kochać tak, jak on nas ukochał.

ZALECANA LEKTURA

Don Clacrk, Lesbijki i geje, Dacata, Warszawa 1995 Tim LaHaye, Homoseksualizm

PRZYPISY

1. E. G. Knox, C. MacArthur, K. J. Simons, Sexual Behaviour and AIDS in Britain (HMSO) [Zachowania seksualne a AIDS w Wielkiej Brytanii – raport Królewskiego Instytutu Badań Społecznych]. 2. David Atkinson, Pastoral Ethics in Practice [Etyka pastoralna w praktyce] (Monarch, 1989). 3. Ibid. 4. Peter Coleman, cytowany przez Davida Atkinsa, op cit. 5. Tony Campolo, 20 Hot Patatoes Christians Are Afraid to Touch [20 drażliwych spraw, których chrześcijanie boją się tykać] (Word Publishing, 1988). 6. Homosexuality and Prostitution (BMA, 1955) [Homoseksualizm i prostytucja – Brytyjski Rocznik Medyczny, 1955]. 7. John White, Eros Defiled [Eros skalany] (IVP, 1978). 8. John Stott, Issues Facing Christians Today [Zagadnienia, którym chrześcijanie muszą obecnie stawić czoło] (Marshall Pickering, 1984).

PRZEWODNIK DO STUDIOWANIA – PYTANIA POMOCNICZE

Poniższe pytania pochodzą z książki Nicky Gumbela „Co nas nurtuje” (rozdział piąty, ISBN 83–85427–27–9, © 1998 by Instytut Wydawniczy »Agape«). Pytania można wykorzystać podczas studium osobistego lub grupowego.

1. Co Bóg myśli o homoseksualistach? Skąd o tym wiadomo?

2. Co Biblia mówi na temat czynnego homoseksualizmu? Skoro Biblia jest Bożym Słowem, jakie to ma znaczenie dla nas, żyjących dzisiaj?

3. Jaki masz stosunek do nosicieli wirusa HIV lub chorych na AIDS? Jak twoim zdaniem patrzy na nich Bóg?

4. Na czym polega różnica pomiędzy tym, co Gumbel nazywa effectus lub affectus Bożego sądu? Dlaczego takie rozróżnienie jest istotne?

5. “…to nie choroba AIDS stanowi o faktycznym bankructwie współczesnego społeczeństwa…”. Jaka więc jest tego przyczyna? Jak można się przyczynić do naprawienia tego stanu rzeczy?

6. Dlaczego istotne jest odróżnianie praktykowaniu homoseksualizmu od homoseksualnej orientacji?

7. W jakim sensie moc grzechu została “złamana na krzyżu”? Czy dotyczy to także grzechu homoseksualizmu? Które teksty biblijne pomagają nam w to uwierzyć i tę prawdę zaakceptować?

8. Jakie mogą być źródła orientacji homoseksualnej? W jakim stopniu odpowiedź na to pytanie pomoże ocenić, czy jej zmiana jest możliwa?

9. “Homoseksualiści często określają siebie poprzez swoją seksualność…”. Co to oznacza? Jak można im pomóc się od tego uwolnić? Czego w oparciu o życie Jezusa można się nauczyć odnośnie do takiego sposobu myślenia, który utrzymuje, iż człowiek, aby doznać spełnienia, musi być aktywny seksualnie?

10. Jak bezwarunkowo kochać i akceptować ludzi, dystansując się jednocześnie od ich grzechu? Odpowiadając na to pytanie, bądź tak praktyczny jak tylko potrafisz.

11. W jakim stopniu twój zbór może być “rodziną” dla osoby o orientacji homoseksualnej? Jak mógłby się w tym względzie stać bardziej skuteczny?

{jcomments on}

Możliwość komentowania została usunięta, bo jak dokładniej przyjrzeć się nawet polskim komentarzom to okazało się, że nie było ani jednego prawdziwego komentarza, a takie co mogłyby sprawiać wrażenie prawdziwych, były tylko po to, żeby pozycjonować inne strony www, więc mijało się to z celem.